Jak tu pięknie – szeptali ministranci przed ołtarzem Gaździny Podhala w Ludźmierzu. Musimy pomodlić się za naszą parafię. By kiedyś nasz kościół też był taki piękny. Widać modlitwa była szczera i żarliwa, bo marzenia się spełniły. I to po dwakroć. Zacznijmy jednak od początku.

Plany wybudowania świątyni na granicy Skrzynek i Czarnego były już przed wojną. Właściciele ówczesnych dóbr wyznaczyli plac na wzgórzu, w lesie, postawili nań figurę Matki Bożej i zaczęli gromadzić materiały. Wojna stanęła na przeszkodzie a lata po niej następujące kontynuacji prac nie sprzyjały. „Ludzie nie mają gdzie mieszkać, a Kościół chce świątynie budować” – odpowiadały ówczesne władze na prośby biskupa i proboszcza. Co ludzi nie zniechęciło. Przeciwnie. W trudnym dla Kościoła roku 1956 zaczęto budowę kaplicy. Oficjalnie owczarni. Fakt warty przypomnienia, bo dotychczas diecezję przemyską uznaje się za pionierską w dziele nielegalnej budowy świątyń.

mb czarne las

Przed wojną właściciele tutejszych dóbr, panowie Mierosławscy, zamierzali wybudować kościół w lesie na Czarnem. Piękne miejsce. Leśne wzgórze, położone w pobliżu mostku i strugi, łączącej dwa sąsiadujące jeziora: Czarne i Radziszewskie. Zgromadzono potrzebne materiały. Ks. Stefan Wyszyński, bywalec domu, poświęcił plac, na którym ustawiono figurę Matki Bożej. Niestety, po wojnie materiały na kościół rozkradziono. Struga została zasypana, mostek zniszczony, przez co nastąpiła degradacja obydwu zbiorników wodnych. Pozostał las i milczący świadek - figura Matki Bożej.

kosciol skrzynki

Jednak myśl o budowie kościoła żyła. Podejmowano liczne starania. Wszystkie bezskuteczne. W pismach z urzędu wojewódzkiego w Bydgoszczy znajdujemy m.in. taką odpowiedź: "Ludziom mieszkań brakuje, a wam zachciewa się marnotrawić materiały budowlane na kościoły. Jeszcze nie czas". Więc w 1958 roku ani proboszcz, ani miejscowa ludność nikogo nie pytali, czy już czas, ale domowym sposobem postawiono owczarnię. 28 czerwca poświęcił ją dziekan kowalski i w ten sposób zaczęła służyć wiernym okolicznych wsi. W 1970 roku bp Jan Zaręba utworzył przy kaplicy ośrodek duszpasterski, a 2 lutego 1972 roku erygował parafię. W ten sposób owczarnia (ciągle jeszcze nielegalna) stała się kościołem parafialnym.

wniebowzieta

Wnętrze przez wiele lat pozostawało bardzo ubogie. Ostatni z Mierosławskich ofiarował rokokowy żyrandol i obraz błogosławionej Bronisławy. Ksiądz Bronszewski w 1962 roku kazał wstawić starą, zniszczoną nastawę ołtarzową. Napisano o niej: miernej wartości artystycznej. Co nie do końca okazało się prawdą. Ale o tym niżej. Kolejni proboszczowie, cały czas borykając się z brakiem środków w małej, ubogiej parafii, lepili kolejne dziury. Dopiero ostatnimi laty udało się, dzięki wielkiej ofiarności parafian, życzliwości wczasowiczów i internautów, Kościół wyremontować. Więc zostały wymienione okna, wstawiono nowe organy Viscount, wymieniono oświetlenie i nagłośnienie, wymalowano wnętrze i - oczywiście - odnowiono nastawę ołtarzową.

A historia odnowienia jest taka. Pewnego dnia, po za kończeniu Mszy św. zauważyłem, że spod odprysku olejnej farby (tzw. orzech średni) przebija coś czerwonego. Wróciłem po Mszy i zacząłem paznokciem ściągać kolejne pokłady malatury. Wreszcie moim oczom ukazał się ni mniej, ni więcej, tylko oryginalny syberyjski pulment, jaki niegdyś stosowano jako podkład pod złocenie. Hmm, mierna wartość artystyczna i złoto...? Więc zaczęły się poszukiwania, konsultacje. Doszliśmy, że nastawa - barok niderlandzki - była niegdyś wyposażeniem katedry włocławskiej. Potem jej fragmenty znalazły się w kościele parafialnym w Białotarsku, skąd przywędrowała do Skrzynek.